Home / Recenzje / Plecak Hydro Medium Cordura Pencott Greenzone

Plecak Hydro Medium Cordura Pencott Greenzone

Dzięki uprzejmości Krawiectwo Taktyczne otrzymaliśmy do testów plecak Hydro Medium w kamuflażu Pencott Greenzone. Jak się sprawdził, przeczytacie poniżej.

Do wykonania użyto Cordury, połączonej z taśmami poliamidowymi i plastikami ITW Nexus. Przez to, że nowo powstałe firmy, jak i te starsze, korzystają właśnie z porządnych materiałów, nie mogę już patrzeć na nisko gatunkowe rzeczy. W tym przypadku jakość wykonania idzie również w parze z wygodą użytkowania. Niestety z powodu chwilowej absencji na wypadach militarnych, użytkowałem go na co dzień – czy to idąc pieszo, czy też jeżdżąc na rowerze. Chcę przez to powiedzieć, że z takich produktów nie muszą korzystać jedynie miłośnicy airsoftu czy służby mundurowe. Taki plecak, mimo małych wymiarów (35x18x10 cm), sprawdzi się u każdego – pomieścimy w nim małe zakupy, butelkę wody i coś do zjedzenia, czy też ręcznik na plażę i parę innych pierdół. Wszystko to za sprawą jednej, dużej komory i drugiej mniejszej, ukrytej na frontowej części. W tej większej znajdziemy przegródkę na pęcherz od camela. Wykonano ją z jaskrawego, zielonego koloru. Z początku trochę się zaśmiałem widząc to, ale później ugryzłem się w język i pomyślałem, że to całkiem dobry pomysł. Przydatne szczególnie ciemniejszą porą, kiedy czegoś szukamy.

Przednia część składa się z trzech interesujących rzeczy – shockcordu, małej kieszonki i tego, co wszyscy kochamy najbardziej, czyli rzepu na wypasione naszywki. Za dodatkową opłatą możemy poprosić o doszycie czterech taśm molle/pals. Schockcord nie służy jedynie do regulowania objętości plecaka. Możemy wsunąć tam kurtkę przeciwdeszczową, lekkiego tarpa albo ponczo. Do mniejszej kieszonki schować możemy mapę, portfel albo inne mniejsze rzeczy. Co kto lubi. O rzepie wypowiadać się nie trzeba. Najlepszy element, dzięki któremu stajemy się super po przyczepieniu naszywek.

Tylna część to mniej rzeczy do opisania, jednak jest z całą pewnością równie ważna. W podstawowej wersji plecy są gładkie, zaś w dodatkowo płatnej wersji możemy dostać pasy montażowe molle/pals (podobnie jak z przodu). Dzięki temu łatwiej będzie dotroczyć plecak do kamizelki taktycznej, aczkolwiek bez tego też jest to możliwe dzięki wszytym na stałe D-ringom. Część z Was może się zastanawiać jak to możliwe, skoro tam są szelki i na pewno będą przeszkadzać! Nic bardziej mylnego. Bez problemu odczepimy pasy i schowamy do kieszeni.

Szelki są lekkie i wygodne, tak po prostu. Jeśli jednak zapakujemy go do maksimum możliwości i podniesiemy wagę, mogą wrzynać się w ramiona. Piszę, że mogą, bo mnie to nie spotkało i nikomu tego nie życzę. Póki co jest dobrze. Do pasków doszyto taśmy, co pozwoli nam na montaż dodatkowego oporządzenia, na przykład kompasówki. Regulacja przebiega szybko i sprawnie, a całość nie rozregulowuje się.

Komorę główną otwieramy zamkiem dwukierunkowym. Nie miałem problemów z zacięciem czy nieoczekiwanym otwarciem. Z tym drugim miałem już kiedyś styczność, kiedy zawartość nerki wylądowała w różnych częściach lasu, więc to dosyć ważny element. Mniejszą kieszonkę otwieramy tak samo.

Nie mogło zabraknąć dodatkowych taśm naszytych po obu bokach plecaka (3×3). Stało się to już swego rodzaju standardem, że doszywa się w każdym możliwym miejscu, bo nie oszukujmy się – każdy lubi coś dołożyć. Polecam dwie cargo dla wyważenia ciężaru. Po takim zabiegu plecak śmiało można zabrać na dłuższą, jak nie nocną wyprawę w lesie. Nie próbowałem jeszcze, głównie z powodu kontuzji, ale nie omieszkam spróbować czy dam radę spakować się w to cacko.

Wyżej przedstawiłem wersję w Pencott Greenzone, który swoją drogą coraz bardziej do mnie przemawia, ale w ofercie sklepu znajdziecie też inne kamo. Słowem kończącym chciałbym powiedzieć, że plecak sam w sobie to kawał dobrej roboty. Nie widać wystających nitek czy podobnych defektów. Materiał jest mocny, jak przystało na Cordurę, a plecak mimo sporej ilości wypadów trzyma się jak nowy. Jedynym problemem może być portfel, jakim dysponujemy. Podstawowa cena tego cacka oscyluje między 200, a 220 zł. Po domówieniu taśm z obu stron i izolacji pleców cena wzrasta do 300 zł. W moim odczuciu jest to ciut za dużo, ponieważ plecak może i jest dobry i funkcjonalny, jednak wciąż jest po prostu hydro pack’iem. Z powodu braku czasu nie udało mi się przeprowadzić stress testu, ale na pewno to zrobię! Wtedy zobaczymy, czy 220 zł to dużo, czy odpowiednio.

Jeszcze raz dzięki  SZPEJ Krawiectwo Taktyczne za udostępnienie plecaka do testów.

Komentarze

About krz

W airsofcie od 2005 roku. Od tamtej pory, z drobnymi przerwami, działa aktywnie na terenie Trójmiasta i okolic. W Airsoft Trójmiasto od czasów założenia. Pełni rolę redaktora, testera i kogoś, kto lubi robić wszystko. Dobrym trunkiem też nie pogardzi.

Check Also

Tactical Army – Ładownica wielofunkcyjna combo

Niedawno na warsztat wleciały rękawice od TA, teraz przyszedł czas na kolejny produkt z ich …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *